Aktualności - Mikołajkowa wycieczka klas 5c, 6a i 6c do Brennej

5 grudnia 2018r o klasy 5c, 6a i 6c wyruszyły na mikołajkową wycieczkę do Brennej. Pierwszym punktem programu była Chlebowa Chata-  spotkanie z  tradycją. 

Jak wyglądało życie naszych dziadków  50 - 100 lat temu, wyposażenie ich domu. Poznalismy drogę "od ziarenka do bochenka".  Proces wyrobu masła i sera oraz ciekawostki z życia pszczół.

Całość spotkania zakończyła degustacja własnoręcznie zrobionych podpłomyków ze smalcem, masłem, miodem i kawą zbożową - wszystko domowej roboty.

Drugim punktem był kulig konny pod Baranią Górę.  Przed wyjazdem rozgrzaliśmy się gorącym smacznym żurkiem, chlebem ze smalcem  oraz herbatką.

Barania Góra to szczyt wchodzący w skład Korony Beskidu Śląskiego. Babiej Góry zwanej „Matką Niepogód” lub „zbójnickim matecznikiem”.

Babia Góra była siedliskiem zbójników węgierskich i polskich.  Dawniej bowiem tereny dzisiejszej Słowacji należały do Królestwa Węgierskiego. W leśnych ostępach, nieprzebranych borach ukrywali się zbójnicy, czuli się tutaj bardzo bezpiecznie. W masywie Babiej Góry znajdywały się również zbójnickie gawry – czyli zimowiska, gdzie zbójnicy spędzali krótkie, mroźne zimowe dni. Trzeba wiedzieć, że zbójnicy nie zbójowali zimą. Zaczynali swoją działalność wczesną wiosną, kiedy tylko zazieleniły się listki u buków. Sezon zbójnicki trwał aż do jesieni. Gdy spadł pierwszy śnieg zbójnicy udawali się na zimowe legowiska, czy to w górach, czy też do chat swoich zbójnickich kochanek. Zimą było o wiele łatwiej wytropić zbójników. Las nie dawał już tak bezpiecznego schronienia, bo wszystkie liście poopadały, wszędzie było pełno śniegu, na którym mogły by zostać ich odciski kierpców, które zaprowadziły by harników wprost do ich kryjówki, a poza tym wielka ilość śniegu bardzo utrudniała przemieszczanie się.

Niedaleko szlaku na Baranią Górę można było zobaczyć Zameczek Prezydenta RP, Zaporę Wodną.

Kulig to nie tylko była przejażdżka wokół pięknych widoków, ale także wspólne pieczenie kiełbasy przy ognisku.  Poczęstunek: sernik i jabłecznik, oscypek z żurawiną, chleb ze smalcem         i ogórkiem oraz herbatka.

Ostatnim punktem wycieczki był spacer po deptaku w Wiśle. Było mroźno, ale czuło się atmosferę świąt i dostrzegało piękno gór. Wróciliśmy ok. 20 do domu. Zmęczeni, ale zadowoleni.

zobacz również: